• Wpisów:13
  • Średnio co: 104 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 17:12
  • Licznik odwiedzin:2 189 / 1459 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hej!
Pod poprzednim wpisem jest jeden komentarz za co dziękuje,ale się nie poddaję!Nie było mnie długo i wiedziałam że nie będę mieć dużo komentarzy,no trudno..
**
'Włącz'
*
Już za tydzień biorę ślub z chłopakiem moich marzeń,przynajmniej tak uważam,kocham go,ale czasem myślę że to nie ten jedyny..jednak.
Wszystko jest już gotowe,nie mogę się wycofać bo wyjdę na tchórza,muszę poprosić jeszcze moją koleżankę Fran na druhnę,mam nadzieje że się zgodzi bo ona nie przepada za Diego.
Jestem akurat pod jej domem bo umówiłam się z nią na wymyślanie fajnej fryzury,to się dobrze złożyło.
Niepewnie zapukałam do drzwi od jej mieszkania,mieszka nadal z rodzicami a ja z chłopakiem.
Zapukałam,otworzyła mi Fran z promiennym uśmiechem,jak zwykle..w sumie.
-Cześć Viola!-rzuciła mi się na szyje.
-Cześć Fran-odwzajemniłam uścisk.
Po chwili udałyśmy się do jej pokoju wymyślać fryzurę,jak zwykle Fran znów zaczęła temat..
-Viola a na pewno chcesz wyjść za niego za mąż?Kochasz go?-zaczęła,bawiąc się moimi włosami.
-Czemu miałabym nie chcieć?-zapytałam spokojnym tonem.
-Ponieważ uważam że nadal kochasz Leona,wychodzisz za mąż bo chcesz o nim zapomnieć!-podniosła ton,patrząc się na mnie współczującym tonem.
-Fran!Leon to skończony temat!-krzyknęłam krzywiąc buzię.
-Ale jesteś pewna?Martwię się o ciebie..-uspokoiła się,próbując załagodzić sprawę..
-Nie chcesz to nie przychodź na weselę!Odbędzie się i bez ciebie!-wymamrotałam wstając z krzesła i rzucając jej zaproszenie.
-Nie miałam zamiaru!-odparła,także podnosząc ton.
-Chciałam abyś była druhną !-spojrzałam na nią smutnym wzrokiem.
-Nie chcę!-zawołała.
-Okey,wychodzę!-warknęłam i zbiegłam po schodach na zewnątrz.
Gdy zamykałam drzwi dostałam niespodziewanie telefon,nie mogłam uwierzyć kto to dzwoni..
Uspokojona trochę odebrałam..
-Słucham?-zaczęłam idąc w stronę domu.
-Violetta..to ja Leon,mam dla Ciebie niespodziankę..kochanie-uśmiechnął się.
-Kochanie?Chyba oszalałeś,nie chodzę już tobą odkąd wyjechałeś i się nie pożegnałeś!-zawołałam dochodząc do domu.
-Przepraszam,musimy się spotkać,jestem w parku koło twojego taty domu-odparł i się wyłączył.
Ostatecznie nie miałam wyboru,musiałam się z nim spotkać by mu wszystko wyjaśnić,że chodzę,niedługo wyjdę za mąż za kogoś innego..
**
~Natt♥
 

 
Cześć misiaki!
Nie było mnie aż 36 dni!
Przepraszam,ale miałam powód..no cóż.
Nie mam już weny pisać poprzedniego opowiadania,ale mam pomysł na ten,nowy..
Mam nadzieje że się Wam spodoba,bo całe dwa dni wymyślałam opowiadanie,niestety...prologu nie umiem pisać ale dodam filmik,który pewnie wszystko wyjaśni.
*
A teraz, czas na przedstawienie postaci.
•Violetta Castilio (17l)
•Leon Verdas (18l)
•Diego Dominguez(18l)
**
•Streszczenie pierwszego rozdziału•
Violetta wychodzi za mąż za swojego ukochanego Diego Domingueza,prosi swoją najlepszą koleżanką Francescę aby została jej świadkiem na ślubie.Dziewczyny się kłócą ponieważ Włoszka uważa że ona nie kocha go na ''serio''tylko chce zapomnieć o swojej pierwszej miłości Leonie który ją zostawił i wyjechał,zostać modelem 2014-2015r.
Niespodziewanie chłopak wraca,nic nie wie o ślubie i prosi Violettę o przebaczenie.
Czy dojdzie do ślubu?•
~.~
Liczę na szczere opinie i komentarze ;]
~Natt..♥
 

 
Misiaczki!<3
Mam dla was nowinę,postanowiłam że zacznę tutaj dodawać zdjęcia,wiadomości o dwóch osobach z ,,Violetty''a mianowicie o Jorge i Tini.To nie oznacza że rezygnuje z opowiadań,nie,nie!
Opowiadania będę się pojawiać w sobotę lub niedzielę chyba że w sobotę i niedzielę.Natomiast takie posty o wiadomościach od pon-pt (nie codziennie),kiedy będę miała czas i ochotę oraz przede wszystkim wenę by to jakoś zapisać,zrozumiale i ciekawie
Dobra nie zwlekam..
**
Na pierwszym zdjęciu jak możemy zobaczyć,Martina miała jakąś sesję o której zbytnio nie wiemy,poza tym że są zdjęcia(jest ich niewiele). Pozuje w różowej sukience i wysokim kucyku,nasza kochana idolka się bardzo opaliła,wygląda cudownie!

Na drugim natomiast jest ubrana na biało (jak księżniczka lodu)jeśli się przyjrzymy na jej lewej -(prawej)ręce jest tatuaż.

I to na tyle z sesji zdjęciowej Tini,teraz może przejdźmy do jej życia prywatnego.
Na zdjęciu widzimy Tini ze swoim chłopakiem Peterem,są bardzo szczęśliwi pomimo wieku.Prawdopodobnie pojawili się na spektaklu ,,Maria'' z rodzicami dziewczyny.

Kolejne zdjęcie to Instagram naszej Tiniuchy na którym wyszła cudownie

I to koniec mojego wpisu,do zobaczenia ! ;*
~Natt..♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Cześć ptysie!<3
Tęskniłam za Wami i tak jakoś się złożyło że z nudów mam rozdział oraz weszłam aby pokomentować,zapraszać,poodwiedzać inne blogi..itd !
**
-Nie wierzę,po porwaniu ty ciągle o nim myślisz!-usłyszałam głos zza siebie.
-A-ale...Leon..-nie dokończyłam bo spojrzałam w dół i już go nie było...stałam taka zamyślona kilka minut gdy podbiegł/podbiegła do mnie...Lu,to skrót od jej imienia[Ludmiła]to była moja najlepsza koleżanka zawsze od dziecka,przyjaźniłam się z nią w piaskownicy kiedy jeszcze żyli rodzice,była zawsze niską pyziatą dziewczynką z krótkimi włosami[żółtawymi],ale się zmieniła.
-Ludmiła to na pewno ty?-nie dowierzałam patrząc na nią jak na ducha-Lu...
-Viola,tak to ja..wiem trudno mnie poznać..kiedyś byłam gruba a teraz szczupła,miałam żółtawe włosy a teraz bardzo jasny blond ale tym razem średniej długości-zaśmiała się przytulając mnie do siebie
-Ale się cieszę że Cię widzę,co ty tutaj robisz?-dopytywałam się nadal nie wierząc czy to sen czy rzeczywistość..ona stoi przede mną.
-Viola chodźmy do twojego domu,porozmawiamy na spokoju-popychała mnie lekko do przodu w stronę domu,jest taka kochana a jaka piękna?Zazdroszczę.
Kiedy już dotarłyśmy na miejsce opowiedziałam Lu wszystko,porwanie,to że Naty to moja siostra,była strasznie przejęta i zdziwiona,uwielbiam jej się zwierzać,ona mnie rozumie,to jest druga Naty[tylko inne imię].
Wtedy ze schodów schodził Fede który spojrzał na Lu jak na ducha,szykuje się powtórka z rozrywki,już tłumaczę.
Lu zawsze się podkochiwała w Fede który ją olewał i wgl na nią nawet nie spoglądał,boje się że jej to nie przeszło i zostanie zraniona tak jak ja Fede ranie..:'.
-Cześć Lu-zaczął stojąc na schodach i szeroko się uśmiechając.
-Fede...cześć-zaśmiała się zakrywając swoje rumieńce na policzkach,[jestem jej koleżanką ja to widzę].
-Dobra nie ważne..ja idę na górę do swojego pokoju się położyć,powiedź Viola Oldze że nie będę na kolacji-odparł i pobiegł znów na górę jak poparzony.Akurat usłyszałam dzwonek do drzwi,ktoś dzwonił,pukał jak szalony,głowa mnie bolała.
-No już idę!-krzyczałam otwierając drzwi.-..........Alex?
-Hej,mogę wejść..musimy porozmawiać-zaczął próbując wejść do środka[wtargnąć].
-Przepraszam ale nie,jest u mnie koleżanka i nie mam czasu-próbowałam zamknąć ale podłożył nogę i trzymał drzwi abym nie zamknęła-Przestań!
-Wysłuchaj mnie to ważne..-dalej przekonywał ale na nic..-nie mamy o czym!-popchnęłam go i zamknęłam drzwi na klucz,serce mi biło strasznie,już się bałam że wyskoczy mi z klatki piersiowej..
Oparłam się o drzwi i dostałam sm-s,był od ....

Ps.http://emilka2.pinger.pl/
~Nat .. ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Siema!
Nareszcie sobota i można odpocząć od nauki,kto by się nie cieszył?To nie zdrowe wstawać tak wcześnie
Jestem trochę smutna,ale to nie wasza wina że komentarze maleją.
Nie rozpisuję się tylko macie ten rozdział i idę na tamten blog pozapraszać i napisać pierwszy rozdział!
**
-Nie wierzę,po porwaniu ty ciągle o nim myślisz!-usłyszałam głos zza siebie.
Gdy usłyszałam te słowa,poczułam dziwne ukłucie w sercu,odwróciłam się i spojrzałam uważnie.
-Fede..nie chce o tym gadać-zaczęłam-daj mi spokój.
-Violetta,ja Cię nie rozumiem,jeszcze chwilę temu prawie mnie całowałaś z radości za ratunek a teraz?-usiadł obok mnie,próbując złapać mnie za rękę i uspokoić.
-Fede...-nie dokończyłam tylko pobiegłam na górę się wypłakać w poduszkę.
Gdy dotarłam,przymknęłam drzwi i usiadłam na łóżko,jedyną rzeczą którą chciałam zrobić to napisać coś w pamiętniku,kiedyś to była codzienność.
Drogi Pamiętniku!Zawsze,codziennie pisałam ale od czasu porwania nie mam na nic ochoty,nie byłam porwana..nie mogę to tak nazwać,miałam dużo luzu a on nie był taki zły..był dobry,sama już nie wiem,wszyscy oczekują ode mnie a zwłaszcza Fede abym przestała coś do niego czuć,ja nie wiem czy coś czuję czy nie..nie znam go na tyle aby wiedzieć ale wiem że Federico ranię bo wiem co czuje do mnie...ale także wiem że nie mówi mi całej prawdy i skrywa jakąś tajemnicę a ja za wszelką cenę się dowiem.
Odłożyłam pamiętnik i powędrowałam wziąć krótki prysznic by spróbować zapomnić o całym zajściu.
~.~
Zaczął się nowy dzień,dziś pogoda była wyjątkowo ładna,słoneczko,tęcza,ptaki śpiewają aż chce się wstać.
Ubrałam na siebie niebieską bokserkę i szarawo-białą spódniczkę oraz niskie platformy koloru kremowego,ubrana poszłam się uczesać i wymalować.Gotowa zbiegłam na dół,nikogo nie było w salonie chyba że w kuchni przy stole siedział mój kolega Federico który zajadał się kanapkami i kawą oraz czytał gazetę.
-Cześć Federico-zaczęłam odkładając pamiętnik na siedzenie obok i smarowanie kanapkę dżemem oraz nalewanie kawy do kubka.
-Możemy dokończyć rozmowę?-zapytał odkładając gazetę-zrozum że mnie ranisz,chce wiedzieć na czym stoję.
Pora się z tym uporać,powinnam mu jasno dać do zrozumienia że jest dla mnie kolegą..tylko kolegą i nikim więcej nie będzie.
-Dobrze..co chcesz wiedzieć?-westchnęłam spoglądając na niego i popijając kawę-mów śmiało.
-Nie będę owijał w bawełnę,czujesz coś do niego?-zapytał odkładając kanapkę-odpowiedź-poganiał.
-.....Ale kogo?-wzięłam gryza kanapki.
-Wiesz kogo..nie udawaj..-odparł-Leona..tak dla przypomnienia.
Zapadła krótka cisza,można było usłyszeć muchę..i zobaczyłam wstającego chłopaka.
-Fede...nic do niego nie czuję-skłamałam uśmiechając się sztucznie-możesz być pewny-zapewniłam.
-W takim razie może chcesz iść ze mną do parku?-uśmiechnął się.
-Idę..ale sama,muszę pomyśleć-odparłam i odeszłam,można było usłyszeć trzask drzwi.
Szłam w stronę parku,była taka ładna pogoda...pewnie dużo osób jest w parku..to dobrze,mogę się czuć bezpiecznie.
Gdy nagle ktoś do mnie podbiegł,zobaczyłam na ziemi czyiś,męski cień.
-Możemy porozmawiać?-zaczął idąc ze mną krok w krok-proszę...
-Dobrze,czego chcesz?-zapytałam przystając,spojrzałam w jego piękne,czekoladowe oczy.
-Nie wierzę,po porwaniu ty ciągle o nim myślisz!-usłyszałam głos zza siebie.
-A-ale...Leon..-nie dokończyłam bo spojrzałam w dół i już go nie było...stałam taka zamyślona kilka minut gdy podbiegł/podbiegła do mnie...
~Natt ._.♥
  • awatar Amor en el aire ★: @El amor es lo que deseo - kochaj i żyj: Lu się dopiero pojawi w następnym rozdziale czyli 9,kiedy napiszę ;)
  • awatar El amor es lo que deseo - kochaj i żyj: i jeszcze mam jedno pytanko, w pierwszym poście pisałaś (zacytuję) ,,Będę tutaj pisała opowiadania o Leonettcie,Fedemile oraz ''nowość''Alexetta'' Leonetta i Alexetta -- już jest a co z Fedemiłą ? Jak nawet Lu się nie pojawiła ?
  • awatar El amor es lo que deseo - kochaj i żyj: Super. Fajnie się takie opowiadania czyta. Widać że masz inwencję twórczą, a nie tworzysz bo musisz czekam na kolejny
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witajcie moi mili!
Ostatni wpis pięć dni temu,och..zaniedbuję Was ale mam powody.
Jutro sprawdzian z historii i muszę się poduczyć niestety,weszłam tak na 5-10 min aby Wam to powiedzieć i coś napisać.
Nie wiem kiedy znów napiszę...nie wiem,ale wiem jedno..nigdy Was nie opuszczę,chyba że będę mieć jakiś powód[żart]
Nie rozpisuję się,ucząc się historii wpadłam na doskonały kolejny fragment bo nie napiszę dużo bo za chwilę spadam :'
**
Gdy zobaczyłam kto to był[to był zły sen!].
-Nie mogę w to uwierzyć!-zawołałam zdziwiona-Alex?
Jego mina była nie do opisania,bezcenna...
-Nie zdążyłem się zapytać,jak masz na imię?-zbliżył się do mnie,byliśmy centymetr od Siebie-już miał mnie pocałować gdy w ostatniej momencie zjawił się Leon i odsunął go ode mnie.
Spadałam właśnie na dół gdy złapał mnie ... Fede?
Co tu jest grane?Czy oni wszyscy się znają?Czy to zły sen czy co?Nie mogę w to uwierzyć!To są jakieś chore..!
-Fede!Co ty tutaj robisz?-zapytałam wstając cała czerwona[kipiałam]ze złości.
-Em..wiedziałem że tutaj jesteś,widziałem jak Leon Cię zabierał i postanowiłem za wami pojechać-wymyślił na poczekaniu przewracając swymi oczami oraz łapiąc mnie za dłoń.
-Uciekajmy!-oświadczył-Mamy czas!
-To już za dużo dla mnie,ale dobrze..pójdę z Tobą-odparłam łapiąc się za głowę i patrząc jak Leon i Alex o czymś rozmawiają.
Pół godziny później byliśmy już przed domem babci i dziadka w prawdzie jestem na nich zła i nie mam ochoty z nimi rozmawiać ale...ich kocham i wiem...nie chcieli abym cierpiała są dla mnie mamą i tatą [co prawda starzy..ale jarzy].
Przez chwilę siedziałam w aucie i bałam się wejść do tego domu jakbym była w zupełnie obcym miejscu,to był wielki ból dla mnie.
-Oni Cię kochają-zaczął otwierając mi drzwi od samochodu-nie chcą abyś cierpiała.
Pokiwałam głową,Fede miał zazwyczaj rację,jest kochany to jemu zawdzięczam ucieczkę...obiecuję,odwdzięczę mu się kiedyś.
Wyszłam i zrobiłam to,dotknęłam klamkę i otworzyłam drzwi,zobaczyłam wszystko tak jak kiedyś,nic się nie zmieniło,przeszły mnie aż ciary po chwili z kuchni wyleciała jak strzała Olga cała zmartwiona z telefonem w ręku.
[Olga wie co to telefon?]
Stałam w miejscu cała podekscytowana i uśmiechnęła,po chwili znalazłam się w uścisku mej Olgi,jej ciepły uścisk dawał mi otuchy.
Rozmawiałyśmy i plotkowałyśmy o porwaniu,wszystko jej opowiedziałam.
-No to ten Leon to jakaś świnia-zaczęła Olga cała oburzona-jutro idziemy na policję!
-Nie..on nie jest złym człowiekiem lecz zagubionym..-wpatrywałam się w stół przed którym siedziałam-proszę...nie idźmy.
-Violetto,ty zawsze potrafisz znaleźć w człowieku dobre serce-oświadczyła wstając i głaszcząc mnie Olga,ja jej tylko posłałam ciepły oraz serdeczny uśmiech.
-Nie wierzę,po porwaniu ty ciągle o nim myślisz!-usłyszałam głos zza siebie.

~Natt
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hejjo miśki!
Dwa dni temu obiecałam że będę mieć świetny wygląd ale nie chciało mi się załadować,dopiero dzisiaj mi się załadowało i mam nadzieje że się Wam podoba mój różowo-fioletowy kolor taki ,,Violettowy''. Jak można zauważyć zmieniłam także avatar,dla mnie jest świetny.Nie rozpisuję się,jak tam w szkole?U mnie całkiem,całkiem,poprawiłam się z matmą i jest git
Nie rozpisuję się tylko macie ten rozdział który pisałam wczoraj wieczorem po nauce,byłam pół-na pół chora .
***
Niestety moje szczęście nie trwało wiecznie,gdy byłam już przed szpitalem,ktoś na mnie rzucił czarny[tym razem czysty]worek i wrzucił do dużego wozu i zapiął mnie pasami abym nie próbowała uciec i po chwili sam wsiadł i ruszyliśmy autem,jechaliśmy [licząc] jakieś 2-3godz.
-Czyli powtórka z rozrywki?-parsknęłam na głos składając ręce na krzyż-ten dzień nie mógł się skończyć gorzej.
Po chwili ktoś zdjął mi ten worek i nakazał siedzieć cicho.
-Leon...co ty ode mnie chcesz?-zawahałam się-Mógłbyś mnie zawieźć do domu?To nie są już żarty!To jest porwanie!
-Violetta,nie martw się...twoi rodzice nie będą się o Ciebie martwić!-poinformował pewnie skręcając do lasu.
-Jak to nie?Trzymasz mnie tutaj pół dnia za chwilę będzie ciemno a ja za pół godz muszę być w domu!Bo będę mieć kłopoty!-krzyknęłam.
-Daj telefon!-nakazał zatrzymując się przed małym drewnianym domkiem z rzeką i łódką oraz lasem,trochę się bałam,może chce mnie zabić?A może zgvałcić?
-Niczego Ci nie dam!Możesz pomarzyć!-zawahałam się krzyżując ręce-Ten człowiek uważa się za mojego ojca a jest w moim wieku,na początek wydawał się taki fajny!
-Mogę zabrać siłą jak chcesz!-pogroził wysiadając z auta i otwierając mi drzwi z tyłu.
-Nigdzie nie idę i ci nie dam!-parsknęłam,trochę się bałam ale nie dawałam tego po sobie poznać,nie znam go.
-Dobra!-zawahał się podnosząc dłoń,wziął mnie na ręce,ja go tylko biłam pięściami po plecach ale chyba była za słaba bo ani nie pisnął z bólu,doszliśmy do drewnianego domku i zamknął drzwi na klucz tak abym nie próbowała uciekać.
Ja tylko gdy miałam okazję pobiegłam do tylniego wejścia który się znajdował w kuchni[gdy już byłam krok od ucieczki]zagrodził mi jakiś chłopak,uderzyłam się o niego i wywaliłam na ziemię.
Gdy zobaczyłam kto to był[to był zły sen!].
-Nie mogę w to uwierzyć!-zawołałam zdziwiona-Alex?
Jego mina była nie do opisania,bezcenna...
-Nie zdążyłem się zapytać,jak masz na imię?-zbliżył się do mnie,byliśmy centymetr od Siebie-już miał mnie pocałować gdy w ostatniej momencie zjawił się Leon i odsunął go ode mnie.
Spadałam właśnie na dół gdy złapał mnie ...
***
Tak na poprawienie humorku ''Leonetta''bo widzę że się naprawił pinger ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Aloha!
Dziś miałam świetny dzień,dostałam dwie czwóry i jedną piątkę.
Ale nie o tym chciałam napisać,widzę że moje komentarze zmalały,gdybym Wam o tym nie pisała w ogóle by nikt nie wchodził,nie czytał [bardzo przepraszam za swoje spamowanie,bo ja także nie jestem święta].
Wiem także że ostatnio Was zaniedbałam ale to nadrobię,nie będę brała przykładu z innych blogów i odchodziła bo zatęskniłabym,nie wiem co zrobić abyście czytali moje opowiadania,bez spamowania
Pomyślę,ale wróciłam ze szkoły,byłam na matmie dodatkowej [by się polepszyć ] a jak wróciłam przed chwilą dokańczałam pisać kolejne opowiadania,ten wygląd mi się bardzo znudził a więc piszę ten rozdział i lecę zmieniać wygląd,mam nadzieje że komuś się spodoba tak jak i ten [jeśli się w ogóle podobał,każdy ma swoje zdanie a ja to rozumiem].
Nie zapędzam się tylko piszę,mam nadzieje że ten przypadnie Wam do gustu,bo z poprzedniego nie jestem zadowolona,zapędziłam się do przodu .
A, i jeszcze jedno,nie będzie już pytań do opowiadań-będę Wam robiła niespodzianki,mam nadzieję że będzie ''okey''
***
Leon mnie tylko objął a ja się tylko wtuliłam w jego tors,po chwili go drżącymi rękami odepchnęłam.
-Przepraszam,ale zostawcie mnie w spokoju!-zbiegłam na dół,do kuchni tak dokładniej,nie chciałam żyć,postanowiłam wziąć nóż i się zabić...gdy zaczęłam się ciąć po żyłach na nadgarstkach poczułam kogoś dotyk,zabrał mi nóż.
-Twoi rodzice Cię kochali-odparł zatrzymując krwawienie.
Byłam taka smutna że wszystko źle słyszałam,wymyślałam bzdury.
-Twoi rodzice Cię nie kochali!
Cała zapłakana i zakrwawiona zemdlałam.
Obudziłam się w białym pomieszczeniu na łóżku z kółkami,na początek pomyślałam że mi się to wydaję,ale nie!Było obok mojego jeszcze trzy inne na którym leżały trzy malutkie murzynki,były takie słodkie.
Aż do pokoju wszedł pan doktor,miał na sobie biały kitel i podszedł do mojego łóżka.
-I jak się czujesz panno Castilio?-zapytał uśmiechając się,ale po chwili zaczął pisać coś w swoim notatniku.
Panno Castilio?Czy to są jakieś żarty?Mam 17 lat!Ile ja tutaj przespałam trzy lata by zacząć być panną Castilio?
-Bardzo dobrze,gdzie ja jestem?-zapytałam podnosząc się z łóżka o własnych siłach bo nad moim łóżkiem leżał ''sznurek''[nw jak się to nazywa] by móc się sprawnie podnieść dla inwalidów.
-Jest panna w szpitalu,przywiózł tutaj panią młody człowiek?Chce pani abym go wpuścił?-zapytał zwracając swój wzrok znów na mnie,poczułam milion oczu na mym ciele,chciałam już wyjść do babci i dziadka,jestem więźniem tutaj jak i u Leona!
-Ile tutaj będę?-zapytałam niemiło,poczułam nagły przypływ złości,byłam na wszystkich bardzo,bardzo zła.
-Panna już może wyjść jeśli chcesz,ale lepiej radzę zostać do jutra-poinformował mnie znów zapisując mi zwolnienie i dał do podpisania że wychodzę na własną rękę.
Podpisałam i szybko wstałam,popatrzyłam na korytarz,nikogo nigdzie nie było,miałam szansę uciec Leonowi,byłam znów wolna jak ptak,co to za szczęście?Może hormony mi buzują?Raz jestem zadowolona a raz zła.
Gdy miałam szansę,wykorzystałam ją,biegłam przed siebie omijając innych ludzi którzy na mnie patrzyli jak na jakąś wariatkę,miałam to gdzieś,byłam znów wolna,wolna!
Niestety moje szczęście nie trwało wiecznie,gdy byłam już przed szpitalem,ktoś na mnie rzucił czarny[tym razem czysty]worek i wrzucił do dużego wozu i zapiął mnie pasami abym nie próbowała uciec i po chwili sam wsiadł i ruszyliśmy autem,jechaliśmy [licząc] jakieś 2-3godz.
-Czyli powtórka z rozrywki?-parsknęłam na głos składając ręce na krzyż,ten dzień nie mógł się skończyć gorzej.
***
Mam nadzieje że się Wam podoba,znalazłam śliczny wygląd,jeśli komuś go podać piszcie w wiadomościach *.* ♥
~Natt ^^ ♥
 

 
Cześć cukierasy!
Na wstępnie przepraszam,ale to bardzo,niestety ten rok zaczął się kiepsko,codziennie po 3 klasówki z innych przedmiotów i nie miałam czasu a na dodatek kara za uwagę bo rzuciłam w kolegę gumeczką z branzuletki,no cóż,żaden człowiek ''anioł'',ale się rozpisuję,tylko macie ten rozdział z którym miałam problem by go napisać przez naukę .. ale już jest i czekam na wasze ''szczere''opinie
**
Szłam płacząc ciemną uliczką,nie obchodziło mnie że idę nieznaną mi drogą,nie myślałam o tym,chciałam być jak najdalej od rodziny..z Naty także nie miałam siły o tym gadać,nie lubię jej jak i nikogo!Jestem na wszystkich zła!Nie chcę już żyć..!
Idąc przystanęłam bo nie wiedziałam gdzie jestem,chciałam kogoś zapytać ale...nikogo nie było,nikogo nie widziałam,nagle poczułam ukłucie,dostałam czymś mocnym i straciłam przytomność.
Obudziłam się w czyimś mieszkaniu,aktualnie leżałam na czerwono-białej pościeli a obok był wazon z także czerwonymi różami,zasłony były zakryte i padał jeden mocny cień na pokój,ale było bardzo przytulnie,szafa,stół,prawie wszystko co jest w moim fioletowo-różowym pokoju.
Oprócz laptopa, i mojego białego telefonu,zaraz,zaraz..gdzie jest mój telefon?
Zaczęłam się wiercić po łóżku jak oparzona,nie było go nigdzie,zmartwiona wstałam z łóżka i spoglądałam na to łóżko czy przypadkiem na nim nie leży,moje rozmyślenia były błędne,nigdzie nie było telefonu.
Nawet nie usłyszałam otwierających się drzwi.
-Szukasz czegoś?-zapytał pewien młodzieniec,gdy nie odwróciłam nie mogłam poznać twarzy,miał na sobie czarną kominiarkę,widziałam tylko jego czekoladowe oczy,miałam dobrą pamięć do zapamiętywania więc odrazu poznałam kto to był.
Na początku się bałam wydusić chociażby jedno słowo -L-Leon...co ja tutaj robię?-zająkałam się oddalając w stronę łóżka,jakbym się bała że coś mi zrobi.
-Dobra masz mnie,z kont wiedziałaś?-zapytał się ściągając kominiarkę,jego boska brązowa czupryna uniosła się do góry a na jego kremowej twarzy pojawił się lekki różowy rumieniec pod oczami.
-Po prostu poznaję i koniec!-starałam się być twarda,ale powoli po jednym słowie wymiękałam-Co ja tutaj robię?A w ogóle gdzie ja jestem?-dopytywałam się siadając na łóżko.
-Nie będę kłamał,twoja siostra jest gangstą i chce Cię zabić!A ja jestem takim ''jakby''ochroniarzem i teraz tutaj będziesz mieszkać,nie bój się nie zrobię ci krzywdy..-usiadł obok mnie,pogładził mnie po policzku..
-Co?Chyba zwariowałeś!To moja siostra!Nigdy by tego nie zrobiła!I nigdy mnie nie tykaj!-krzyknęłam wstając z łóżka i unosząc ręce.
On tylko podszedł i pokazał mi nagranie ze swojej komórki jak moja własna siostra przysięga że mnie zabije a na dowód tego się pocięła a jej krew poleciała na moje zdjęcie.
Gdy to usłyszałam,rozpłakałam się jak głupia,byłam taka naiwna,myślałam że mnie lubi a ta udawała że mnie lubi i na dodatek wiedziała że jest moją siostrą!Czemu ja?Czym to sobie zasłużyłam?
Leon mnie tylko objął a ja się tylko wtuliłam w jego tors,po chwili go drżącymi rękami odepchnęłam.
-Przepraszam,ale zostawcie mnie w spokoju!-zbiegłam na dół,do kuchni tak dokładniej,nie chciałam żyć,postanowiłam wziąć nóż i się zabić...gdy zaczęłam się ciąć po żyłach na nadgarstkach poczułam kogoś dotyk,zabrał mi nóż.
-Twoi rodzice Cię kochali-odparł zatrzymując krwawienie.
Byłam taka smutna że wszystko źle słyszałam,wymyślałam bzdury.
-Twoi rodzice Cię nie kochali!
Cała zapłakana i zakrwawiona zemdlałam.
***
Wiem kiepskie,ale pod koniec nie miałam pomysłu
Pytankaaa;
1.Czy uda się Violette uratować?
2.Kto zaatakuje Violette?
3.Co Violetta zrobi gdy Leona zadźgają nożem?
~Natt .. -_- ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Cześć,witam ptysie!<3
To ja Wasza Natalcia!*-*
Jest weekend wolne od szkoły,kto się cieszy?Pff..kto by się nie cieszył?
Dobra ale do rzeczy,kto ogląda ''Talent czy Factor'' jakoś tak się nazywa .. xd;
Trzynasta w samo południe..kibicuje!!;*
Pinger mnie rozwala,nie mogę dodawać zdjęć to błagam,zlituj się..ma ktoś jeszcze taki problem?
Zrobiłam taką ładną ''zakreślanke'',no trudno..trzeba pisać same opowiadania do póki się nie naprawi..
Dziś wchodzę na pingera a tu 25 wiadomości(5 kiedy będzie rozdział)tak się cieszę że ktoś czyta tego bloga,moje opowiadania,to takie cudowne!^^
5-głosów było na Leonettę.
1-głos Alexette
1-głos na Fedelette
Nie rozpisuję się,macie kolejny .. ... ☺
***
Gdy chowałam telefon właśnie,ktoś popchnął mnie ze schodów i upadłam na ziemię,przynajmniej tak myślałam...
-Zapłacisz za to dzivko,za to co mi zrobiłaś-usłyszałam spadając takie słowa,mój upadek był tak mocny że nie rozpoznałam głos czy to męski czy żeński. Na szczęście nie poobijałam się tak strasznie,wylądowałam w czyiś mocnych,silnych rękach...
Bałam się otworzyć oczy,poczułam czyiś ciepły oddech,który poleciał na moją zimną,zmarzniętą twarz,w końcu otworzyłam te oczy..
Był to jakiś chłopak,dość przystojny brunet z piwnymi oczami i włosami podobnie ułożonymi do Leona,nie dość...Violetta masz zakaz myślenia o Leonie,ale z drugiej...nie mogę!
-Nic Ci nie jest?-zapytał podnosząc mnie,podstawiając na własne nogi.-Nic Ci nie jest?-zapytał ponownie patrząc mi w oczy z szerokim uśmiechem.
-Tak,jasne..wszystko gra..muszę już iść-chciałam odejść ale ten mnie złapał za rękę i się zatrzymała odwracając.
-Mogę chociaż wiedzieć jak się nazywasz?-dokończył ruszając brwiami i mrugając rzęsami.
-Prze-przepraszam ale Cię nie znam,a ja się śpieszę-próbowałam się wytłumaczyć ale chyba tego nie załapał bo ciągle mnie trzymał,każdy chłopak by się wyrwał jak mnie trzymał,ale jestem kobietą,nie mam tyle siły co inni chłopaki np''Leon''...Violka!Nie myśl o tym palancie!
-No powiedź,możesz mi zaufać-poinformował-nie zrobię Ci krzywdy-dodał aby mnie uspokoić.
-Violetta-odparłam i się wyrwałam,gdy miałam okazję uciekłam z miejsca zdarzenia,aby się od niego uwolnić..co za ludzie żyją na tym świecie?
Poszłam do domu,obiecałam to babci a ja zawsze dotrzymuje słowa..gdy weszłam babcia i dziadek siedzieli na sofie po cichu,obok siebie.
-Mogę wiedzieć o co chodzi?-zapytałam odkładając na stół swoją szarawo-ciałową torebkę.
-Ty...Violetto,proszę nie złość się tylko na nas-zaczęła biorąc moją rękę i gładząc ją.
-Zaczynam się bać-zrobiłam poważną minę,wyprostowałam się oraz oparłam o sofę.
-Violetto...ty...ty...ty,masz siostrę,nazywa się Natalia,to twoja najlepsza przyjaciółka przykro mi,za długo z tym czekaliśmy-poinformowała Olga robiąc przy tym smutną minę.
-Co!Jak to mam siostrę?Dlaczego mi nie powiedzieliście?Ile chcieliście z tym czekać?Nienawidzę Was!Nie chcę waszych wyjaśnień!-krzyczałam czując się okłamana,z oczu zaczęły mi spływać łzy,uciekłam jak najszybciej z domu,nie chciałam ich znać a co dopiero widzieć!
Szłam płacząc ciemną uliczką,nie obchodziło mnie że idę nieznaną mi drogą,nie myślałam o tym,chciałam być jak najdalej od rodziny..z Naty także nie miałam siły o tym gadać,nie lubię jej jak i nikogo!Jestem na wszystkich zła!Nie chcę już żyć..!
Idąc przystanęłam bo nie wiedziałam gdzie jestem,chciałam kogoś zapytać ale...nikogo nie było,nikogo nie widziałam,nagle poczułam ukłucie,dostałam czymś mocnym i straciłam przytomność.
**
Nie mam co pisać,macie pytania..idę po komentować wasze blogi,zaprosić i czytać inne opowiadania.
A teraz ''codzienne'' pytania :
1.Czy Violetta dowie się prawdy?
2.Kto zrani Violettę?(jakimi słowami?)
3.Violetta będzie zła jak się dowie prawdy?
Natt .. *-*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Hejcia kociaki !
Wczoraj nie było rozdziału,no ale cóż..musiałam się pouczyć,ostatnia klasa gim i chce iść do dobrej szkoły,biorę się do roboty!
Niestety jest coraz więcej nauki i nie będę mieć czasu dodawać codziennie wpisów,wpisy będą raz na jakiś czas,nieregularnie
''Szkoła''?Jaka różowa Barbie ! ♥
Bardzo dziękuje za nominację od bloga :http://divindo.pinger.pl/m/22663328
A oto pytania ;33 :
1.Jak masz na imię ?
Odp:Natalia,Natalcia,Nat,Natka,Natcia jak kto woli
2.Jakie jest znaczenie twojego imienia ?
Odp:Natalia jest to imię pochodzenia łacińskiego, od słowa dies natalis (dzień narodzin). Oznacza: ta, która oczekuje ponownych narodzin w życiu pośmiertnym. W Polsce imię Natalia nadawane jest od XIV wieku.
3.Czy masz jakąś ksywkę,jeśli tak to jaką ?
Odp:Nazywają mnie wiewiórka lub Ruda..jak nazwa wskazuje jestem rudzielcem
4.Ile osob jest w twojej klasie ?
Odp:Cała klasa -22 chłopaki-10 dziewczyny-12
5.Big Time Rush czy 1D ?
Odp:Zdecydowanie BTR
6.Ulubiona Piosenka ?
Odp:Różne,nie mam tej ulubionej
7.Od jak dawna blogujesz ?
Odp:Na tym blogu 5 dni Xd
8.Czy masz rodzeństwo ?
Odpwóch braci
9.Imię najlepszej przyjaciółki pod słońcem (lub jej/jego ksywka)
Odp:Bardzo łatwe do zapamiętania,moja imienniczka ! ♥
10.Ulubiona książka (TYLKO JEDNA !)
Odp:Harry Potter,wszystkie części
11.Gdybym nie miała na imię tak jak teraz,chciała bym się nazywać...
Odp:Klaudia!Klaudia od zawsze mi się podobało.
12.Czy jest jakaś osoba,której nie nienawidzisz z twojej klasy ?
Odpołowy klasy,dużo było by wymieniać.
13.Ulubiony film (nie związany z książką czy serią książek) ?
Odp:Nie mam takiej.
14.Twój numer z dziennika ?
Odp: Hm... 10 .
15.Oglądasz anime (czy jak to się nazywa) ?
Odp:Czasem oglądam zboczone animy typu ,,Fairy Taile''
16.PLL czy Pamiętniki Wampirów ?
Odp:Zdecydowanie Pamiętniki Wampirów.
17.Ulubiony kwiat ?
Odp:Egch..no nie wiem,może dzwonek?
***
Nie zanudzam macie to opowiadanie :3
***
Ale jeśli się nie zgodzę..pomyśli że się wszystkiego boję.
-Dobrze,chodźmy-powiedziałam stanowczo idąc krok do przodu.
-No więc...o czym chciałaś porozmawiać?-zagadał patrząc przed siebie,unikając mojego spojrzenia..w sumie było mi to na rękę.
-Pamiętasz jak mies temu uderzyłeś tutaj taką dziewczynę piłką?-zapytałam zatrzymując się przed ławką i zwracając się w stronę Leona.
-Tak,to byłaś ty prawda?-zapytał patrząc mi w oczy,w jego oczach było to coś co sprawiało że jest taki wyjątkowy.
Nie zdążyłam odpowiedzieć bo przed nami stanął Federico,cały się gotował ze złości..
Byłam strasznie zaskoczona że zobaczyłam tutaj Federico,umówiłam się z nim dopiero za pół godziny,nie mogłam wydusić ani słowa.
-O Fede..co ty tutaj robisz?-zapytałam zwracając się kierunkiem do szatyna.
-Umówiliśmy się,ale szedłem właśnie po kwiaty,ale chyba w czymś przeszkodziłem-posłał wrogie spojrzenie Leonowi który stał cały speszony.
-My tylko gadaliśmy..-zaczął Leon wymachując rękami.
-Ty lepiej odejdź!Albo nie,ja odchodzę!-poinformował i rzucił kwiatami o ziemię i odszedł,pięści ciągle mu drżały.
-Too..był twój chłopak - zapytał robiąc ''zabawną'' minę.
-Nie!-zaprzeczyłam-To mój najlepszy kolega od dziecka,jest dla mnie jak brat,nie potrafiłabym z nim być-zrobiłam się czerwona po nosie,rękach i uszach.
-On chyba inaczej uważa ale dobra nie ważne,ja muszę iść..kiedyś dokończymy tą rozmowę - puścił ''bajerancko''oczko i odszedł wkładając ręce do kieszeni spodni,wyglądał przy tym tak słodko.
Gdy szłam się przejść przez uliczkę drogową dostałam s-ms od dziadka bo babcia raczej nie ma telefonu,bo uważa że po co nam ''nastolatką''taki drogi telefon kiedy można mieć zwykły,stacionarny,na szczęście dziadek mi kupił po kryjomu na moje 15 urodziny.
Spojrzałam na wyświetlacz telefonu i odczytałam wiadomość..
,,Violetto...mamy z babcią Ci coś ważnego do powiedzenia,przychodź jak najszybciej do domu...za długo z tym czekaliśmy''
Trochę przestraszyła mnie ta wiadomość a co jeśli chcą rozwód?Nie..Violka nawet tak nie myśl!
Gdy chowałam telefon właśnie,ktoś popchnął mnie ze schodów i upadłam na ziemię,przynajmniej tak myślałam...
-Zapłacisz za to dzivko,za to co mi zrobiłaś-usłyszałam spadając takie słowa,mój upadek był tak mocny że nie rozpoznałam głos czy to męski czy żeński. Na szczęście nie poobijałam się tak strasznie,wylądowałam w czyiś mocnych,silnych rękach...
***
Podoba się?
Wiem jestem kiepska no ale cóż..pisanie nie sługa!
Dziękuje za miłe komentarze pod spodem,może dobijemy dziś do 300 odw?
Będę bardzo wdzięczna! ♥
A, teraz pytania do następnego opowiadania które nie wiem kiedy napiszę..
1.Czy Violetta zakocha się w chłopaku który ją uratował?
2.Czy ktoś pobije a potem porwie Violettę?
3.Kto porwie naszą bohaterkę?
***
I jeszcze takie pytanie,jaką najpierw wolicie parę,są trzy do wyboru?
~Fedelette
~Leonette
~Alexette
Natt
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Witajcie miśki! ._.
Przepraszam że teraz dopiero piszę ale wcześniej miałam bardzo dużo nauki,sprawdzianów,kartkówek,pytań...nie do ogarnienia.
No ale już jestem i piszę swojego drugiego posta na tym blogu,
bardzo dziękuje za miłe komentarze pod spodem,kto oglądał dzisiaj ''szkołę''? ,,No i dobrze...wy debile!''Jego mina...bezcenna.
Jak tam w szkolę?U mnie masakra,koleżanka z ławki wyjechała do Krakowa i sama siedzę otoczona chłopakami... ;/
Jak wróciłam miałam czas na wymyślenie pierwszego rozdziału..
***
Przechodziłam właśnie przez bosko szkolne,wracałam do domu,miała dzisiaj wrócić moja mama z trasy koncertowej,nie widziałam jej cały rok.
Tak się cieszę....bo ma odpoczynek 2 lata!
Gdy nagle poczułam wielki ból,upadłam na trawnik,widziałam za mgłą twarz chłopaka,nauczyciela...a potem wielka czarna dziura.
Obudziłam się dopiero w szpitalu,głowa mnie bardzo bolała,byłam osłabiona,jedynie czego chciałam to zasnąć,nie miałam siły patrzeć na oczy.
Po krótkiej minutce wszedł do mojego pokoju z pięknymi czerwonymi różami mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa,jest dla mnie jak brat.
-Cześć piękna,jak się czujesz?-zaczął wkładając piękne,pachnące czerwone róże do wazonu,były takie czerwone..
-A jakoś lepiej,co się w ogóle stało?Nic nie pamiętam..-wydusiłam po chwili milczenia,próbowałam Sobie przypomnieć,ale na marne.
-Dostałaś w głowę piłką od takiego chłopaka w naszym wieku,kojarzysz nazywa się Leon,udaje takiego ''gangsta''ale w ogóle jest jakiś dziwny i okazało się że miałaś ''guza mózgu'', wycieli ci,operacja przeszła pomyślnie,jesteś już zdrowa..-uśmiechnął się siadając przy tym łapiąc mnie delikatnie za rękę.
Federico jest taki kochany,od zawsze się o mnie troszczy..jest jak dla mnie jak o rok starszy brat,zastępuje mi prawdziwego który miał wypadek i zmarł na miejscu razem z mamą i tatą,strasznie to przeżyłam i Fede bardzo dobrze o tym wie,stara się o tym nie wspominać.
-Czuje się już dużo lepiej-zapewniłam-dziękuje że tutaj jesteś,jesteś dla mnie jak starszy brat..którego kocham - uśmiechnęłam się serdecznie i wesoło.
-Którego kochasz?-zapytał robiąc przy tym ''radosne'' oczy.
-Jak brata ..-dokończyłam,wiem od zawsze że Fede się we mnie kocha,już rok temu mi to powiedział,ale niestety nie odwzajemniam jego uczuć,a nie chce mu robić nadziei nie chce go zranić.
-Aha..-zmarszczył brwi,wyglądał przy tym tak zabawnie.
''miesiąc później''
Wczoraj wróciłam ze szpitala,czuję się jak nowo narodzona.
Lepiej nie dało się wyobrazić ani opisać, z Fede prawie codziennie się spotykam ''po przyjacielsku''oczywiście,idę właśnie w miejsce w którym dostałam piłką w głowę i wykryli mi ..... nie umiem tego powiedzieć,nie potrafię.
Gdy dotarłam w miejsce patrzyłam czy jest tutaj może Leon Verdas,miałam mu dużo słów do powiedzenia na jego temat.
Rozglądałam się i nic,chyba los mi dzisiaj nie sprzyja,no cóż..mówi się trudno.
-Szukasz mnie?-usłyszałam głos zza siebie,pędem się odwróciłam i zobaczyłam nikogo innego jak uśmiechniętego szatyna z czekoladowymi oczami i pięknym uśmiechem.
Nie powiem że Leon jest brzydkim chłopakiem,wręcz przeciwnie,wszystkie ''laski'' się w nim kochają,ale on żadną do Siebie nie przepuszcza,mówi że szuka tej jedynej.
-Tak,musimy porozmawiać - szepnęłam,tak aby nikt inny tego nie usłyszał aby nikt nie pomyślał że mi się podoba,że jestem kolejną osobą która za nim lata,owszem..podoba mi się..ale bez przesady,nie jestem podobno łatwą zdobyczą,mam charakter z którym się nie zadziera ale także jestem ''skrytą''myszką przy innych lub mojej najlepszej koleżance Naty.
-To może się przejdziemy?-zaproponował uśmiechając się,aż mu było widać dołeczki i rząd białych,błyszczących zębów.
Nie wiem co powiedzieć,jakbym poszła to pomyślą że chodzę z ''Panem Verdasem'' że jestem ''Panią Verdas'' a tak nie jest,to są same plotki.
Ale jeśli się nie zgodzę..pomyśli że się wszystkiego boję.
-Dobrze,chodźmy-powiedziałam stanowczo idąc krok do przodu.
-No więc...o czym chciałaś porozmawiać?-zagadał patrząc przed siebie,unikając mojego spojrzenia..w sumie było mi to na rękę.
-Pamiętasz jak mies temu uderzyłeś tutaj taką dziewczynę piłką?-zapytałam zatrzymując się przed ławką i zwracając się w stronę Leona.
-Tak,to byłaś ty prawda?-zapytał patrząc mi w oczy,w jego oczach było to coś co sprawiało że jest taki wyjątkowy.
Nie zdążyłam odpowiedzieć bo przed nami stanął Federico,cały się gotował ze złości..
**
I jak?Wiem że jestem ''beztalenciem'' no ale może się jakoś poprawię i dacie mi jakieś wskazówki,będę bardzo wdzięczna.
Mam do Was jeszcze jedną sprawę,znacie jakieś fajne blogi z kodami css?Jeśli tak podajcie w wiadomości lub w komentarzach a będę wdzięczna,bardzo mi zależy!
Tylko proszę ...... niech działają.
A teraz pytania które są do opowiadania.
1.Czy Federico pobije Leona?
2.Kto złapie Violettę kiedy będzie spadać ze schodów?
3.Kto popchnie Violettę?
4.Czego się Violetta dowie od babci i dziadka?
Natt <3
  • awatar T.D.A und das Leben wird schöner sibuna: Boskie , masz wielki talent :) . 1. Nie . 2. Leon ?! 3. Ludmiła ?! 4. Nie wiem , ale coś nie wesołego .
  • awatar ♥Lodo-dla mnie miss ♥ KISS: cudowne to :) 1. Nie mam pojęcia :) 2. Leoon ? 3. nie mam pojęcia ... 4. Hmm... czegoś smutnego pewnie :/ Biedna Violuś :( ŚLiczny opek :)
  • awatar hago mi camino ♥: Genialny kochana, biedna Vilu .. no i Fede :/ 1 niee wiem xd 2 Leon? albo Dieguś :* 3 uu nwm :s 4 pewnie, ze jej mama nie zyje, tak mi sie wydaje ;( ja znaam! wysle Ci kilka na priv :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Hola!<3
Mam nowego bloga,tamten mi się zniszczył,ech..głupi pinger,coraz większe z nim problemy!
Ale tak dla przypomnienia,to ja Wasza Natalcia z bloga : http://emilka2.pinger.pl/
Będę tutaj pisała opowiadania o Leonettcie,Fedemile oraz ''nowość''Alexetta która pewnie będzie w V3.
Nie rozpisuję się tylko macie prolog.
***
Jestem niewysoką szczupłą brunetką o piwnych oczach i ciemnej karnacji,zazwyczaj jestem dla innych miła,pomocna,życzliwa,niezdarna,nieśmiała ale i potrafię zrobić wszystko dla osoby którą kocham!Póki co nie mam chłopaka znów wróciłam z babcią Olgą i dziadkiem Ramallo do Buenos Aires gdzie zginęli moi rodzice śmiercią tragiczną.
Nikogo tutaj nie znam,w prawdzie mieszkałam tutaj od 1-5 lat a potem wyjechałam,czuję się jak w obcym miejscu,ale mieszkam w domku w którym mieszkałam z całą rodziną,podobno pracuje i mieszka tutaj moje ciocia Angie z którą od dziecka miałam silną więź.
Mam na imię Violetta Castilio i mam 17lat.Nie rozpisuję się tylko zacznę rozpakowywać swoje ubrania.
**
Nie napisałam że to będzie ''kryminał'' oraz rzadko,czasem ''romans''.
Podpis ----> Natt♥